Narodziny wysokiej sztuki ulicznej?

  • piątek, Wrz 20 2019
  • Napisane przez 
  • wielkość czcionki zmniejsz wielkość czcionki powiększ czcionkę
Narodziny wysokiej sztuki ulicznej? fot. arch.

Dwie młode, przedsiębiorcze jaślanki nie chciały pogodzić się z szarzyzną i bylejakością swojego najbliższego otoczenia i postanowiły działać. Przemieniły nieatrakcyjne ściany w obrazy, które stały się swoistym wyróżnikiem okolicy.

Na początek Wyspiański

Odpadający tynk z bocznej ściany niezamieszkałego domu przy ul. Wyspiańskiego, rozbita szyba w oknie, sypiący się gzyms, przerdzewiałe rynny – to widok, z jakim musiała na co dzień obcować pani Małgorzata. Mimo starannego zagospodarowania swojej działki, posadzeniu kwiatów i krzewów, ozdobnego warzywnika, zrobieniu nowego ogrodzenia, a nawet usunięciu śmieci, gruzu i gałęzi z posesji sąsiada, wciąż w otoczeniu dominowała ta „okropna” ściana. – Cały czas dręczyła mnie myśl jak zakryć tą ruinę? – mówi Małgorzata Więch Kettele. – Rozważaliśmy więc z mężem co by tu było najlepsze, może jakiś nadruk, bilbord… w końcu padło na mural.

Nie zwlekając pani Gosia przystąpiła do działania. Właściciel szpecącej okolicę nieruchomości się zgodził. Pani Gosia, mimo wciąż trwających remontów u siebie, nie zwlekając przystąpiła do działania. Do prac nad projektowaniem i wykonaniem muralu zaangażowała znajomych artystów z jasielskiej Grupy Plaja, Piotra Betleja i Jana Kukułkę, znanych choćby z fresku w CITiK –u, mieszczącym się przy kinie Syrena. - Początkowo nie narzucałam im żadnej tematyki, mural miał się tylko dobrze wpisywać w otoczenie. Jednak po kilku dniach zabłysła myśl, by bohaterem obrazu uczynić imiennika naszej ulicy – mówi pani Gosia.

- Szybko zdecydowaliśmy się na projekt przedstawiający autoportret Wyspiańskiego oraz dwie anonimowe postacie – obserwatora z aparatem i malarza w charakterystycznej krakowskiej czapce. W centralnym punkcie obrazu naturalnie wpisane jest oryginalne okno z białą obwódką, które jest niby obrazem okna w obrazie. Całość posiada swoją głębię, dzięki użytej perspektywie, którą najlepiej można odczuć z tarasu sąsiedniego domu - podkreśla Jan Kukułka.

Trzeba przyznać, że jest na co popatrzeć. Teraz ani rozbita szyba, ani odpadający tynk nie „kłócą się” z widokiem zadbanego ogrodu. Powstałe na prywatne zlecenie dzieło sztuki nie tylko uprzyjemnia widok jego zleceniodawcom, ale stało się niebanalnym wyróżnikiem okolicy. Co rusz ktoś się zatrzymuje, przygląda i podziwia dzieło jasielskich artystów. Wyspiańskiego to ślepa ulica, ale wcale nie rzadko ktoś podjeżdża pod dom pani Gosi, wysiada … widać, że specjalnie po to przyjechał, by zobaczyć mural, o którym w mieście się mówi.

Drugi Kochanowski

To co zrobiła pani Gosia z otoczeniem swojego domu podziałało jak impuls do działania dla innych.

- I o to też mi chodziło, ponieważ chciałam zainspirować innych do tego, by zadbali o estetykę naszego otoczenia. Czasem wystarczy niewiele a efekty mogą być zadziwiające – podkreśla M. Więch-Kettele.

Pierwsza naśladowczyń pojawiła się szybko. Siostra pani Gosi, postanowiła ubarwić ponurą ścianę boczną przy wejściu do swojego gabinetu rehabilitacji i jednocześnie stworzyć sobie nietypową malarską reklamę. - Nie miała to być reklama sensu stricte, ale odniesienie się do prowadzonej przeze mnie działalności – mówi Jolanta Marek. - Po konsultacji z właścicielem budynku i Spółdzielnią Mieszkaniową zleciłam zadanie tym samym asystom co siostra.

I znów bohaterem stał się imiennik ulicy, Jan Kochanowski, postać neutralna, dobrze wpisująca się w ideę promocji zdrowia. - Autor znanej fraszki „Na zdrowie” w swojej renesansowej rycinie wygląda oryginalnie, a zarazem współcześnie, niczym postać z komiksu czy z wycinanek filmowego Monty Pythona. Znów mamy dynamikę na obrazie, ruch, postać piszącą, wspinającego się chłopca i rysującą dziewczynkę. Obraz zamykają tomy dzieł Mistrza z Czarnolasu – podkreśla Piotr Betlej.

Zamierzony przez panią Jolę efekt został osiągnięty, a otoczenie bloku, w którym mieści się jej gabinet nabrało zupełnie innego, artystycznego wyrazu.

Kto następny?

W mieście nie brakuje szpecących otoczenie ścian budynków i miejsc, które wymagają troski. Należy pamiętać, że są one własnością prywatną i to do właściciela należy zgoda na jakiekolwiek działania na jego posesji. Murale i grafitti zrobione bez zgody właściciela posesji są aktem wandalizmu i niszczeniem mienia, zrobione za jego przyzwoleniem i co bardzo ważne wykonane z pomysłem i starannością jest swoistym dziełem sztuki. Czy bohaterki tego artykułu zainspirują innych jaślan do działania zobaczymy, już dziś jednak możemy chyba mówić o rodzącej się w Jaśle wysokiej, ulicznej sztuce miejskiej.

Ewa Wawro

Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Opublikowano w Kultura

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Nowości



Our website is protected by DMC Firewall!