Nigdy nie przestałem tu mieszkać

  • poniedziałek, Sie 26 2013
  • Napisane przez 
  • wielkość czcionki zmniejsz wielkość czcionki powiększ czcionkę
prof. Adam Idzik prof. Adam Idzik fot. Ewa Wawro

Wywiad z jaślaninem Adamem Idzikiem, profesorem Instytutu Podstaw Informatyki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie oraz dyrektorem Instytutu Matematyki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

- Nie mieszka pan na stale w Jaśle, a jednak wciąż pan tu wraca i żywo interesuje się tym, co się tu dzieje.

 

- Do Jasła przyjeżdżam kilka razy w roku, tu spędzam wakacje, tu jest mój dom rodzinny. Pracuję w Warszawie i w Kielcach, pomieszkuje w różnym miastach, ale wciąż wracam do Jasła i mogę bez przesady powiedzieć, że ja tu mieszkam. Bardzo lubię tu być; spotykać się z rodziną, kolegami, znajomymi. Wracają wspomnienia, przypominają mi się dzieciństwo, szkolne i młodzieńcze lata. Chodziłem do szkoły podstawowej w Niegłowicach, którą mile wspominam. Zresztą ja obok niej mieszkam, 200-300 metrów w kierunku Dębowca. Do tej szkoły chodziła również moja mama. Mam nawet jej świadectwa, też się uczyła bardzo dobrze, jak ja, z góry na dół same piątki (śmiech). W 2006 roku byłem na 80-leciu tej szkoły i byłem mocno wzruszony tym jubileuszem. Czuję się bardzo związany z tą szkołą.

- I z tego co wiem, daje pan temu wyraz m.in. wspierając ją finansowo.

- Tak już jest przyjęte, że absolwenci zawsze troszczą się o szkoły, które kończyli. To w pewnym sensie nasz obowiązek.

- W ub. roku ufundował pan coroczną nagrodę dla najlepszego matematyka z I Liceum Ogólnokształcącego. To też pana szkoła. Z tych samych pobudek? Obowiązek absolwenta?

- Nie tylko. Chciałem w ten sposób docenić starania i zainteresowanie młodzieży matematyką. Zainspirować do udziału w olimpiadach i konkursach, które się tu odbywają. Stworzyć klimat konkurencji; to pomaga w twórczości. No i reklamuje matematykę.

- A kiedy w panu zrodziła się matematyczna pasja?

- Już od pierwszej klasy liceum. Rozwiązywałem trudniejsze zadania (z gwiazdką) i stawiałem sobie coraz większe wymagania. Startowałem w szkolnych konkursach (które zawsze wygrywałem) i olimpiadach matematycznych (zostałem laureatem). Rywalizowałem z kolegami, kto jest lepszy w rozwiązywaniu zadań. Z moim kolegą szkolnym Jasiem Juszczykiem organizowaliśmy sobie nawet własne konkursy, na wzór XVI. wiecznych matematyków włoskich. Nawzajem dawaliśmy sobie listy zadań do rozwiązania w określonym terminie. Po prostu to mnie bawiło.

- Dziś jest chyba inaczej. Dostęp do różnych źródeł edukacyjnych i naukowych jest praktycznie nieograniczony. Dziś młodzież chcąca rozwijać swoją matematyczną pasję ma lepiej niż pan i pana rówieśnicy?

- Tak, ma internet. Tam jest wszystko, za wyjątkiem czasu. Ja korzystałem z bibliotek. Pamiętam jak przyszedłem do Biblioteki Miejskiej w Jaśle i chciałem wypożyczyć zbiór zadań z olimpiad matematycznych. Okazało się, że był tylko jeden egzemplarz, z którego korzystał w czytelni mój starszy kolega Andrzej Olbrot. Razem jeździliśmy na olimpiady matematyczne. Został później profesorem na Politechnice Warszawskiej, wyemigrował do Michigan (USA) i zginął tragicznie, zastrzelony przez swojego doktoranta, podczas swojego wykładu na uniwersytecie.

Później na studiach należałem do grupy specjalnej (około 20 osób). Mieliśmy program specjalny a oceny uzyskiwaliśmy według systemu stwarzającego konkurencję. Prawie wszyscy są dzisiaj profesorami. Większość z nich pracuje w Stanach Zjednoczonych.

- Profesor Hugo Steinhaus, słynny matematyk rodem z Jasła powiedział kiedyś: „ Kraj bez matematyki nie wytrzyma współzawodnictwa z tymi krajami, które matematykę uprawiają.” Czy to powiedzenie jest wciąż aktualne?

- Profesora Steinhausa miałem okazję poznać osobiście w 1965 roku z okazji 600-lecia Jasła. Otrzymał wtedy tytuł Honorowego Obywatela Miasta Jasła. Miał wykład w liceum - wtedy było tylko jedno liceum w Jaśle - o podziale parceli. Po wykładzie, na kameralnym spotkaniu, zadał mi kilka pytań z geometrii (o odległościach punktów antypodalnych na sześcianie). Na jedno z nich odpowiedziałem błędnie.

Bardzo bolałem nad zniesieniem matury z matematyki. Młodzież została pozbawiona motywacji do treningu myślowego. Matematyka to nie tylko rachunki i wyobraźnia, to przede wszystkim logiczne myślenie. Kraje, które osiągnęły obecnie największy rozwój gospodarczy (Niemcy, USA, Japonia) postawiły na naukę. Organizują międzynarodowe stypendia, dają bardzo dobre warunki finansowe na swoich uniwersytetach. A to jest motywacja do pracy. W tych krajach matematyka jest na najwyższym poziomie światowym. A u nas, jak to u nas, ciągle brakuje pieniędzy na naukę. Mimo dobrego wzrostu gospodarczego.

- Wracając do Jasła i słynnego Steinhausa. Jak pan ocenia organizowany od dwunastu już lat jasielski konkurs matematyczny, którego pomysłodawcą i twórcą jest Kazimierz Poniatowski, wspaniały matematyk i pedagog. Nawiasem mówiąc mój nauczyciel matematyki w I LO.

- Jestem pełen podziwu i cieszę się , że znalazł się taki matematyk jak pan Kazimierz Poniatowski, który zauważył, że popularyzując matematykę przez organizowanie konkursów, można zwiększyć zainteresowanie matematyką wielu uczniów. Życzę mu dalszych sukcesów w realizacji swojej misji.

- Z inicjatywy wspomnianego profesora Poniatowskiego rondo przy Jasielskim Domu Kultury nazwano imieniem prof. Hugona Steinhausa. Czy pana zdaniem to tylko oddanie hołdu wielkiemu jaślaninowi, czy może niesie ze sobą głębszy przekaz?

- Profesor Hugo Dionizy Steinhaus jest światowej sławy matematykiem. Ma swoją ulicę w Warszawie i byłoby dziwnym, że nie upamiętniono go w rodzinnym mieście, które rozsławił i o którym wiele napisał. Teraz każdy, mijając główne rondo w centrum Jasła, postawi sobie pytanie, kto to jest ten Steinhaus? A odpowiedź może sobie wygooglować. Jest to żywa reklama matematyki.

- Jest pan zaangażowany także w kilka lokalnych problemów. M.in. jest pan zagorzałym przeciwnikiem budowy wałów na Wisłoce w Niegłowicach, propagując w zamian uregulowanie rzeki. Żywo internował się pan także renowacją kaplicy Lisowieckich na starym cmentarzu, jednego z nielicznych zabytków, jakie zachowały się po wojnie w Jaśle. Boli pana katastrofalna wręcz kondycja zespołu dworskiego w Niegłowicach, należącego kiedyś do rodziny Lisowieckich. Problemów, w rozwiązanie których pan się angażuje jest dużo więcej.

- To przecież moje ulubione miasto i nie mogę obojętnie patrzeć na różne zaniedbania. Część z nich została rozwiązana przez ostatnie kilkanaście lat. Ale wspomniała Pani o dwóch bardzo ważnych i nierozwiązanych problemach. Pierwszy, to sprawa renowacji dworu Lisowieckich. Czy rzeczywiście konserwator zabytków wydał zgodę na taką renowację? Drugi, to sprawa wału wzdłuż Wisłoki. Urodziłem się nad Wisłoką i znam ją jak własną kieszeń. Otóż wał nie uchroni mieszkańców przed powodzią, bo rzeka i tak będzie się cofać ze względu na wąskie gardło przy rafinerii. Ponadto grunt w tym miejscu jest żwirem i działa na zasadzie naczyń połączonych. No i gdzie mają odpływać lewobrzeżne potoki? Ekosystem i tak już został zachwiany przez naruszenie podskórnych wód przy kopaniu materiałów skalnych za szkołą w Niegłowicach. Jest jeszcze trzeci bardzo ważny problem: budowa trakcji elektrycznej wzdłuż Wisłoki. Ale to nie jest bajka na dobranoc.

Panie profesorze, na zakończenie może jakaś ciekawa historyjka, anegdota związana z Jasłem, do której pan często wraca i ją opowiada przy różnych okazjach?

- Zawsze staram się mieć poglądy niezależne. W liceum nie należałem do ZMS-u i nie chodziłem na pierwszomajowe pochody. Na jednym z nich, przed trybuną honorową, witano laureata olimpiady matematycznej, ucznia liceum ogólnokształcącego Adama Idzika (jak mi referowali koledzy). A ja w tym czasie spacerowałem nad moją ulubioną Wisłoką.

- Dziękuję za rozmowę.

Ewa Wawro

RAMKA

Prof. dr hab. Adam Idzik, jaślanin, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Jaśle, znany polski matematyk. Ukończył studia magisterskie na Wydziale Matematyki i Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego a studia doktoranckie w Instytucie Matematycznym Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Habilitował się z matematyki na Wydziale Matematyki i Fizyki UMCS w Lublinie. Od 2002 – dyrektor w Instytucie Matematyki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Obecnie – profesor Instytutu Podstaw Informatyki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie oraz profesor zwyczajny Instytutu Matematyki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Interesuje się analizą nieliniową, ekonomią matematyczną, matematyką dyskretną, teorią gier i topologią. Pasjonuje go turystyka i żeglarstwo.

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Opublikowano w Ludzie i miejsca

Komentarze  

0 #2 KK 2015-05-24 14:24
Matematyka przełożona na poezję ("Zachwycające są księżyce"):):
http://malowane-wierszem.blogspot.kr/search/label/Ku%C5%9B%20Mira
Poetka jest absolwentką ILO w Jaśle i także brała udział w olimpiadach matematycznych (jak pisze w swoich wspomnieniach).
Koleżanka ze szkolnej ławy
Cytować
0 #1 jerzy 2013-12-12 18:46
....a staż doktorancki gdzie Pan odbywał,Panie Profesorze? Nie w ZSRR? Niezależne poglądy.... :P
Cytować

Dodaj komentarz

konkres IM podstrona

Nowości



DMC Firewall is a Joomla Security extension!