32-latka z Jasła zmarła dwa tygodnie po operacji. To miał być rutynowy zabieg

  • piątek, Sty 05 2018
  • Napisane przez  źródło: nowiny24.pl
  • wielkość czcionki zmniejsz wielkość czcionki powiększ czcionkę
32-letnia jaślanka przeszła w miejscowym szpitalu operację usunięcia pęcherzyka żółciowego. Tydzień po wypisie do domu zmarła. Mąż młodej kobiety ma wątpliwości, czy jej leczenie było prawidłowe. 32-letnia jaślanka przeszła w miejscowym szpitalu operację usunięcia pęcherzyka żółciowego. Tydzień po wypisie do domu zmarła. Mąż młodej kobiety ma wątpliwości, czy jej leczenie było prawidłowe.

32-letnia jaślanka przeszła w miejscowym szpitalu operację usunięcia pęcherzyka żółciowego. Tydzień po wypisie do domu zmarła. Mąż młodej kobiety ma wątpliwości, czy jej leczenie było prawidłowe.

- Wciąż mam przed oczami jej uśmiech, kiedy szła do szpitala. Trochę się denerwowała, jak każdy przed operacją, ale nie miała żadnych obaw, że coś może pójść źle - mówi Damian Paszyński, mąż Joanny. Jej nagła śmierć była szokiem dla najbliższych. Joanna była młodą kobietą w pełni sił. Miała plany, myśleli o powiększeniu rodziny. W jednej chwili wszystko runęło. Niespełna 5-letni synek wciąż nie dopuszcza myśli, że już nigdy nie zobaczy mamy. - Tłumaczyliśmy mu, że nie żyje, ale on nie chce w to uwierzyć, myśli, że mama jest w pracy. Ciągle pyta, kiedy wróci z delegacji - opowiada Damian Paszyński. Problemy z kamicą żółciową były jedynymi na które uskarżała się Joanna Paszyńska. Rok temu przeszła zabieg w Dębicy, Na operację wycięcia pęcherzyka zdecydowała się w Jaśle. - To miał być prosty zabieg, dlatego wybraliśmy miejscowy szpital - mówi mąż 32-latki.

Wyznaczony został termin zabiegu. Dzień wcześniej Joanna zgłosiła się do szpitala. 23 listopada ją operowano. - To miała być rutynowa laparoskopia. Okazało się jednak, że choć zaczęto tą metodą, skończyło się tradycyjnym cięciem. Operacja trwała 2,5 godziny, żoną zajmowało się trzech chirurgów - relacjonuje Damian Paszyński. Lekarz prowadzący powiedział, że były - jak to określił - delikatne komplikacje i ze względów anatomicznych nie można było zastosować laparoskopii. - Uspokoił, że wszystko jest w porządku - dodaje 33-latek. Trzeciego dnia po operacji zaczęły się problemy.

- Joasia nie była w stanie wstać z łóżka. Skarżyła na bóle. Ordynator zlecił badania USG i krwi. Wyniki wyszły tragiczne, pojawił się stan zapalny. A przed pójściem do szpitala wszystkie wyniki były w normie - wspomina mąż.

Cały artykuł na nowiny24.pl

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Opublikowano w Raporty i interwencje

Komentarze  

-6 #3 Grażyna 2018-01-07 23:40
Zapewne zapalenie otrzewnej... Podobna sytuacja mieła miejsce w mojej rodzinie w dębickim szpitalu, dzięki szybkiej decyzji oraz ponownej interwencji dr Pazdana, udało się uratować kogoś z mojej rodziny. Wielki szacunek oraz podziękowania dla lekarza - dr Ryszarda Pazdana, nie tylko z tyt. tej jednej sytuacji.Szlach etny człowiek, lekarz z powołania!
Cytować
-16 #2 dragoness 2018-01-06 12:19
Przerażająca sytuacja, tragedia dla rodziny. Jeżeli ktoryś pracownik szpitala jest winny, powinien być osądzony i ukarany. Natomiast nagonka na wszystkich lekarzy i pielęgniarki, podsycana jeszcze propagandą "niezależnych" mediów jest absolutnie niedopuszczalna .
Cytować
+7 #1 asdasd 2018-01-06 00:01
ok, to do prokuratury osoby za to odpowiedzialne. niech to ocenią śledczy,potem akt oskarżenia (ewentualnie) i sąd. A następnie kara.
Cytować

Dodaj komentarz

Nowości



DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd